Dolina Krzemowa albo śmierć?

Fot. www.flickr.com/Ron Reiring
Czy interesujecie się amerykańskim sportem? Jeśli tak, to zapewne nie będzie Wam obca drużyna futbolu amerykańskiego – Pittsburgh Steelers. Całkiem możliwe, że niebawem zmieni ona swoją nazwę na Pittsburgh Nerds lub Pittsburgh Coders. Miasto Pittsburgh kiedyś uznawane za centrum przemysłu hutniczego w USA (tzw. Steel City - stąd nazwa drużyny NFL) od pewnego czasu zmienia swój profil gospodarczy. Dziś zamiast na kominy stawia na linie kodów, przekształcając się w centrum zaawansowanych usług z takimi perłami w koronie jak na przykład Google. Chwileczkę, chwileczkę… Czyżby w Stanach Zjednoczonych były jeszcze inne miejsca, gdzie można rozwinąć swój innowacyjny biznes, oprócz słynnej Sillicon Valley?

Zacznijmy jednak od początku. Zastanówmy się przez moment nad jedną z najważniejszych decyzji, jakie firmy rodem z nad Wisły mają przed sobą decydując się na rozwój międzynarodowy. Chodzi o wybór lokalizacji do umiejscowienia swojego zagranicznego oddziału. Zobaczmy jak to wygląda w przypadku firm wysoko technologicznych oraz startupów. To im oddaję głos w tym i kolejnych kilku wpisach.


Często w mojej pracy jednym z pierwszych pytań, które zadaję polskim firmom zainteresowanym ekspansją jest - gdzie chcecie się lokować? Odpowiedź bardzo często brzmi: Sillicon Valley! Kalifornia! Kolejne moje pytanie: dlaczego akurat tam? Odpowiedź którą tutaj zazwyczaj słyszę to: … (cisza).

Jaka motywacja stoi za taką decyzją? Głębia rynku? Istniejące już kontakty? Możliwość znalezienia finansowania? Może jeszcze inne powody? Niestety rzadko kiedy firmy wiedzą dlaczego akurat Dolina jest najlepszą dla nich lokalizacją. Widocznie sama marka Doliny jest wystarczająco magicznym argumentem.

Oczywiście Dolina Krzemowa jest centrum światowego high tech’u, mekką start upów oraz firm venture capital. Pytania które warto sobie jednak zadać to:

Czy jest to miejsce dla mnie oraz mojej firmy?

Czy jeden lub dwa leady business’owe, które tam posiadam są wystarczające, aby zainwestować w rozwój swojego przedsiębiorstwa w tym miejscu?

Czy moje produkty będą w stanie się przebić w najbardziej konkurencyjnym środowisku świata?

Czy posiadam odpowiednie kontakty, aby dotrzeć do interesujących mnie osób, firm?

W końcu – czy moje umiejętności miękkie są na wystarczającym poziomie, aby móc sprzedać swój produkt / usługę? Sama wasza technologia tego nie załatwi…

Może się zatem okazać, że mityczna Sillicon Valley - po głębszej analizie - jednak nie jest miejscem dla was. Gdzie zatem szukać możliwości do rozwoju?

Jak wiemy Stany Zjednoczone nie są gospodarką „jednomiastową” i wybór lokalizacji do prowadzenia biznesu jest duży, aczkolwiek nieoczywisty. Przyjrzyjmy się więc bliżej miastu Pittsburgh, o którym zacząłem pisać na początku tego artykułu.

Bardzo często słyszymy hasła włodarzy miast o tym, że to właśnie ich miasto posiada plan „znalezienia na siebie pomysłu”, „rewolucyjnej zmiany” charakteru gospodarczego itp. Rzadko jednak te deklaracje znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Jednak miastu Pittsburgh udało się to zrobić. Stworzono tam wyjątkowy ekosystem, wspierający innowacje, zarówno pod względem merytorycznym (rozwój biznesu, pozyskanie partnerów do współpracy), jak i finansowym - na czele z takimi instytucjami jak Pittsburgh Regional Alliance, uniwersytet Carnagie Mellon, Pittsburgh Technology Council (+1300 członków), Innovation Works, University of Pittsburgh Medical Center Technology Development Center oraz wieloma innymi.

Dodatkowo, w Pittsburghu powstało sprzężenie „starego przemysłu” z nowym, wysokotechnologicznym ekosystemem, co zaowocowało wykształceniem się wyjątkowej relacji biznesowej łączącej świat „dojrzałego” biznesu z młodzieńczą dynamiką oraz świeżym spojrzeniem młodych firm. Grono firm, które z sukcesem skorzystały z potencjału tego miasta to m.in. Identified Technologies, NoWait czy też Wombat Security Technologies. Samo miasto jest również bardzo wygodnym miejscem do życia – zarówno pod względem cen, jak i jakości życia. Potwierdza to między innymi ranking The Economist z 2014 roku nazywając miasto – The Most Livable City (on the mainland) w Stanach Zjednoczonych.

Jak zatem widzimy - istnieje „życie” (wysokotechnologiczne) poza Doliną Krzemową i ma się całkiem dobrze. Czas, abyśmy mieli tego świadomość. Czas abyśmy poszerzyli nasze spojrzenie również o ten ośrodek biznesowy.

W następnym wpisie zmienimy kontynent i pójdziemy kierunkiem wskazanym przez zespół The Clash - London calling!
Trwa ładowanie komentarzy...