O autorze
Pełnomocnik Zarządu ds. polskich inwestycji zagranicznych w Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych SA - Invest in Poland. Odpowiedzialny za doradztwo lokalizacyjne dla polskich firm zainteresowanych ekspansją zagraniczną. Z tematyką inwestycji zagranicznych związany już od blisko ośmiu lat. Pracował m.in. w Ambasadzie RP w Londynie oraz w sektorze prywatnym w branży e -marketingu.

Polskie inwestycje zagraniczne – właściwie po co?

„Wyprowadza Pan kapitał i ludzi z Polski!” – usłyszałem od jednego z uczestników pewnej konferencji w której miałem przyjemność uczestniczyć. Głęboko w duszy westchnąłem i zastanowiłem się nad sensem wchodzenia w tę „dyskusję”, jednak z drugiej strony dało mi to do myślenia. Skoro taki jest społeczny odbiór polskich firm inwestujących za granicą – ucieczka przed polskim fiskusem, cięcie kosztów poprzez przeniesienie produkcji do tańszych państw, drenaż rodzimego kapitału - to w jaki sposób mamy budować świadomość siły polskich firm i marek. W jaki sposób mamy wyjść z pułapki w której co chwilę narzekamy, że nie mamy rodzimego Mercedesa, Google’a skoro nie wierzymy we własne siły?

Zacznijmy jednak od podstaw. Zagraniczna ekspansja nie bierze się znikąd. Mało kto wie jak dynamicznie polskie firmy inwestują za granicą… 2013 rok był pierwszym rokiem w którym staliśmy się eksporterem netto. W kolejnych latach mimo turbulencji ekonomicznych polskim firmom udało się wejść na nowe rynki w Afryce, Azji Centralnej, krajach arabskich itp. Dla wielu firm rynek polski bardzo szybko okazał się zbyt ciasny, a eksport niewystarczającą formą obecności w wybranym państwie. Konieczna okazała się bezpośrednia inwestycja zagraniczna. Wystarczy spojrzeć na takie firmy jak np. Asseco, która za granicą zatrudnia już ponad 10 000 pracowników lub Maspex przejmujący z sukcesem kolejne firmy na zagranicznych rynkach. Co ciekawe – dynamika, którą opisuję powyżej została już od pewnego czasu odkryta i doceniona przez zagraniczne agencje inwestycyjne, które prowadzą dedykowane działania skierowane na pozyskanie polskich inwestorów. No cóż – najciemniej jest pod latarnią…



Co zatem „dają” inwestycje zagraniczne polskim
przedsiębiorcom ?

1. Tworzenie miejsc pracy za granicą wiąże się ze zwiększeniem zatrudnienia w Polsce przy obsłudze projektów z danego rynku. A to oczywiście większe podatki i mniejsza stopa bezrobocia.

2. Aktywność inwestycyjna firm bezpośrednio wpływa na wzrost ich konkurencyjności. Firmy stają się po prostu lepsze i jeszcze skuteczniej są w stanie stawić czoło zagranicznej konkurencji zarówno w Polsce jak i za granicą.

3. Lepsze poznanie zapotrzebowania klientów oraz możliwość szybszej reakcji na zmiany rynkowe. Firma a w szczególności jej kadry zdobywają bezcenne doświadczenie z operowania na zagranicznym rynku.

4. Polskie firmy stają się swoistymi ambasadorami marki „Made in Poland”. To oczywiście pozytywnie wpływa na budowanie wizerunku Polski i toruje drogę dla kolejnych rodzimych firm.

Polska nie posiada w chwili obecnej marek tak rozpoznawalnych jak Mercedes lub Google ale URSUS postawił swoje fabryki w Etiopii, z paczkomatów InPostu w chwili obecnej można korzystać w ponad 14 państwach a polskie firmy IT przejmują swoją konkurencję w państwach starej UE. Doceńmy to. I nie – nie jest to żadne leczenie kompleksów – jest to po prostu powód do dumy.

Odpowiadając też na pytanie z konferencji o którym wspomniałem na początku – nigdy nie będziemy posiadali firm o globalnym i rozpoznawalnym działaniu jeżeli kurczowo będziemy się trzymać swoich granic – również pod względem kapitałowym. Polski Google czy też Mercedes po prostu nie powstanie bez polskich inwestycji zagranicznych.
Trwa ładowanie komentarzy...